Protest DIOZ na trasie do Morskiego Oka. Interweniowała policja (WIDEO)
Sobota na trasie do Morskiego Oka rozpoczęła się od protestu przeciwko transportowi konnemu. Aktywiści domagają się całkowitego zakończenia przewozu turystów fasiągami. Na miejscu pojawili się również przeciwnicy protestu. Doszło do przepychanek, a policja usunęła część demonstrantów z drogi.

W sobotę, 22 sierpnia, na trasie prowadzącej do Morskiego Oka odbyła się kolejna pikieta organizowana przez środowiska prozwierzęce, w tym Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ). Aktywiści sprzeciwiają się wykorzystywaniu koni do transportu turystów i domagają się całkowitego odejścia od przewozów konnych.
Protestujący blokowali drogę
Na miejscu pojawiła się grupa aktywistów. Według relacji medialnych część z nich blokowała przejazd zaprzęgów, uniemożliwiając fiakrom normalną pracę. Policjanci wzywali protestujących do opuszczenia drogi. Gdy apele nie przyniosły skutku, funkcjonariusze przystąpili do usuwania części osób z trasy. Protestujący byli również legitymowani.
W trakcie interwencji doszło do przepychanek i silnych emocji. Policja miała działać również po to, aby nie dopuścić do bezpośredniej konfrontacji obu stron sporu.
Na miejscu pojawili się także obrońcy transportu konnego
Sobotnia pikieta miała również drugą stronę. Na trasie pojawili się osoby popierające fiakrów i transport konny. Wcześniej przewoźnicy apelowali o zapewnienie bezpieczeństwa turystom, pracownikom oraz koniom i ostrzegali przed próbami blokowania zaprzęgów czy płoszenia zwierząt.
Spór o konie wykorzystywane na trasie do Morskiego Oka trwa od dłuższego czasu. Organizacje prozwierzęce przekonują, że zwierzęta są przeciążane i przemęczane. Z kolei fiakrzy i ich zwolennicy bronią funkcjonowania transportu, wskazując m.in. na obowiązujące zasady i kontrole.
Co dalej z fasiągami?
Protestujący chcą całkowitego zastąpienia transportu konnego pojazdami elektrycznymi. DIOZ postuluje również wykupienie koni pracujących na trasie przez Tatrzański Park Narodowy. Według informacji RMF24 chodzi o około 300 zwierząt.
Jednocześnie od 1 września ma rozpocząć się pilotaż nowej organizacji transportu. Zgodnie z ustaleniami Tatrzańskiego Parku Narodowego, samorządu, fiakrów i Ministerstwa Klimatu i Środowiska trasa przewozów konnych ma zostać skrócona — z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Na trasie funkcjonuje również transport elektryczny.
To kolejna odsłona konfliktu
Dzisiejszy protest nie jest pierwszą tego typu akcją. DIOZ i inne organizacje zapowiadały kolejne sobotnie protesty w sierpniu, deklarując, że będą wracać na trasę do skutku.
Dzisiejsze wydarzenia pokazują, że konflikt wokół transportu konnego do Morskiego Oka pozostaje bardzo emocjonalny. Oprócz kwestii dobrostanu koni dotyczy on również interesów przewoźników, turystyki oraz przyszłości transportu na jednym z najpopularniejszych szlaków w Tatrach.