Internetowa „ustawka” wymknęła się spod kontroli. Strzelali racami z BMW i Seata, spłonął samochód
Nocny rajd grupy młodych mężczyzn na terenie gminy Działoszyce mógł doprowadzić do niewyobrażalnej tragedii. Internetowy konflikt kierowców BMW i Seata zakończył się konfrontacją na racowe pistolety. Efekt? Wypalona wiata przystankowa, doszczętnie zniszczony pożarem przypadkowy Ford oraz wielka obława policji, w wyniku której zarzuty usłyszało aż osiem osób.

Do niebezpiecznych scen doszło w nocy 30 czerwca, jednak dopiero teraz policja ujawniła kulisy skutecznej akcji wymierzonej w uciekających wandalów. Wszystko zaczęło się w Dziekanowicach, gdzie za pośrednictwem sieci na „konfrontację” umówiły się dwie ekipy podróżujące samochodami marek BMW oraz Seat.
Wojna na race w środku nocy
Spotkanie w rejonie stacji paliw błyskawicznie eskalowało. Zamiast rozmowy, młodzi ludzie zaczęli odpalać i wystrzeliwać w swoim kierunku potężne race świetlne. Agresorzy nie zważali na to, że znajdują się w miejscu publicznym.
Jedna z rac, wystrzelona z okna Seata, z ogromną siłą uderzyła w wiatę przystankową w Dziekanowicach. Ogień błyskawicznie zajął konstrukcję, a następnie przeniósł się na znajdujące się za nią krzewy i drzewa. Straty z tytułu zniszczenia mienia publicznego oszacowano na 1800 złotych. To był jednak dopiero początek ich niszczycielskiego rajdu.
Torpedowali przypadkowe auta
Grupa pożogę w Dziekanowicach potraktowała jako sygnał do ucieczki i ruszyła w stronę Działoszyc. Podczas przejazdu ulicami miasta pasażer Seata wystrzelił kolejną racę – tym razem celując w niewinnego, zaparkowanego na poboczu Forda.
Pirotechnika przebiła szybę lub wpadła przez otwarte okno prosto do wnętrza pojazdu. Samochód błyskawicznie stanął w płomieniach. Mimo akcji gaśniczej, Ford został doszczętnie zniszczony, a właściciel oszacował straty na blisko 10 tysięcy złotych.