Polski ambasador oddał hołd ofiarom „Kurska”. W tle tragiczna historia i decyzja rosyjskich władz
16 sierpnia 2026 roku ambasador Polski w Rosji Krzysztof Krajewski zapalił znicz pod pomnikiem marynarzy okrętów podwodnych poległych w czasie pokoju w Murmańsku. Centralnym elementem monumentu jest fragment kiosku atomowego okrętu podwodnego K-141 „Kursk”.

Gest polskiego ambasadora był związany z rocznicą jednej z największych tragedii w historii rosyjskiej marynarki wojennej.
„Kursk” zatonął podczas ćwiczeń
12 sierpnia 2000 roku, podczas ćwiczeń Floty Północnej na Morzu Barentsa, na pokładzie „Kurska” doszło do eksplozji. Okręt zatonął, a śmierć poniosło wszystkich 118 członków załogi.
Katastrofa szybko stała się wydarzeniem o międzynarodowym znaczeniu. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów akcji ratunkowej była postawa rosyjskich władz, które początkowo odrzucały oferowaną przez inne państwa pomoc.
Zagraniczne ekipy dysponowały sprzętem i możliwościami, które mogły zostać wykorzystane podczas próby dotarcia do załogi. Pomoc została jednak zaakceptowana dopiero po kilku dniach. Ostatecznie nie udało się uratować żadnego z marynarzy.
Znicz w miejscu pamięci
16 sierpnia, kilka dni po rocznicy katastrofy, Krzysztof Krajewski pojawił się pod pomnikiem w Murmańsku i zapalił znicz ku pamięci ofiar „Kurska”.
To przede wszystkim gest pamięci o 118 marynarzach, którzy zginęli na pokładzie okrętu. Jednocześnie przypomnienie historii katastrofy nieodłącznie wiąże się z pytaniami o działania rosyjskich władz podczas prowadzonej wówczas akcji ratunkowej.
Tragedia „Kurska” pozostaje jednym z najbardziej symbolicznych wydarzeń związanych z pierwszym okresem rządów Władimira Putina. Katastrofa pokazała również skalę problemów rosyjskiej marynarki oraz ograniczenia państwa w prowadzeniu skomplikowanej akcji ratunkowej.
Po 26 latach od tragedii pamięć o 118 członkach załogi wciąż powraca. Tym razem również za sprawą polskiego ambasadora, który w Murmańsku oddał hołd poległym marynarzom.