Kompromitacja pod Moskwą? Rosyjski pocisk przeciwlotniczy uderzył we własną miejscowość [WIDEO]

Kolejna potężna wymiana ciosów na linii Kijów-Moskwa obnażyła słabość rosyjskiej obrony nieba. W nocy z niedzieli na poniedziałek (12-13 lipca) nad Ukrainę i Rosję wzbiły się dziesiątki dronów i rakiet. Wiele wskazuje na to, że podczas odpierania ataku na rosyjską stolicę, jedna z rakiet przechwytujących systemu S-400 zamiast w ukraiński cel… uderzyła w podmoskiewską wieś, powodując ogromne zniszczenia.

Ostatnie kilkanaście godzin przyniosło niezwykle intensywne walki w przestrzeni powietrznej. Kreml wysłał nad Ukrainę ponad 120 pocisków i dronów kamikadze. Ukraińcy nie pozostali dłużni i przygotowali zmasowaną operację odwetową. Ich arsenał poleciał w dwóch głównych kierunkach: na południowy wschód (w rejon Krymu i Morza Azowskiego) oraz na północny zachód, bezpośrednio w kierunku Moskwy.

S-400 zawiódł na własnym podwórku?

To właśnie podczas ataku na rosyjską stolicę doszło do incydentu, który rzuca cień na skuteczność zachwalanego przez Kreml uzbrojenia. W mediach społecznościowych, m.in. na profilu ExileNova+, który regularnie publikuje zweryfikowane materiały z frontu, pojawiło się nagranie pokazujące skutki eksplozji w jednej z podmoskiewskich miejscowości.

Eksperci wojskowi szybko powiązali skalę zniszczeń z potężnymi pociskami systemu obrony przeciwlotniczej S-400 Triumf, które stacjonują wokół rosyjskiej stolicy. Wszystko wskazuje na to, że wystrzelona rakieta nie trafiła w cel, a jej system samozniszczenia zawiódł.

Rosyjska obrona uderza we własną infrastrukturę

Teoretycznie pociski systemów przeciwlotniczych posiadają specjalne bezpieczniki – jeśli rakieta nie przechwyci celu, powinna ulec samozniszczeniu wysoko w powietrzu, aby jej szczątki nie zagrażały cywilom na ziemi. W praktyce rosyjski sprzęt kolejny raz zawodzi.

To nie pierwszy taki przypadek w ostatnim czasie. Podczas niedawnego ataku na rafinerię pod Moskwą, rosyjska obrona przeciwlotnicza miała gigantyczny problem z namierzeniem ukraińskich dronów, co ostatecznie skończyło się uderzeniem rakiet przechwytujących we własną, krytyczną infrastrukturę. Wygląda na to, że podmoskiewska wieś stała się kolejną ofiarą „przyjacielskiego ognia” Kremla.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *