Łania z pokrywą kosza na szyi błąka się po Zakopanem. Strażnicy próbowali jej pomóc
Nietypowy i niepokojący widok można od kilku dni spotkać na ulicach Zakopanego. Po mieście błąka się łania, która ma zakleszczoną na szyi plastikową pokrywę kosza na śmieci. Zwierzęciu towarzyszy młode.

Strażnicy miejscy, wspólnie z funkcjonariuszami Państwowej Straży Pożarnej, podjęli już próbę uwolnienia łani. Akcja, prowadzona w obecności lekarza weterynarii, trwała blisko trzy godziny, jednak zwierzę nie dało się złapać.
Po konsultacji z weterynarzem zdecydowano, że na razie nie będzie podejmowana próba czasowego uśpienia łani. Plastikowy element nie zagraża obecnie bezpośrednio jej życiu, a zwierzę może normalnie jeść i funkcjonować.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że łania ma młode. Jednym z rozważanych sposobów uwolnienia zwierzęcia było podanie środka usypiającego za pomocą strzału. Jak wyjaśniają specjaliści, preparat zaczyna działać dopiero po około 10–20 minutach. W tym czasie spłoszona łania mogłaby uciec, a w skrajnym przypadku podczas panicznej ucieczki mogłoby dojść do jej poważnego urazu.
Najprawdopodobniej do zakleszczenia doszło podczas poszukiwania pokarmu w koszu. Łania wsadziła głowę do pojemnika, a podczas jej wyciągania plastikowa pokrywa pozostała na jej szyi.
Straż miejska cały czas monitoruje sytuację i będzie reagować, jeśli stan zwierzęcia się pogorszy lub pojawi się bezpieczna możliwość jego uwolnienia.
Problem jeleni i łań pojawiających się na ulicach Zakopanego nie jest nowy. Jak informuje zakopiański magistrat, strażnicy miejscy interweniowali w takich sprawach już kilkaset razy. Zwierzęta są najczęściej przepędzane z ruchliwych ulic, gdzie mogą stwarzać zagrożenie dla siebie i kierowców.
Władze miasta apelują, by nie dokarmiać dzikich zwierząt i nie próbować się do nich zbliżać. Zakopane sukcesywnie wymienia również kosze na odpady na modele utrudniające zwierzętom dostęp do pozostawionego w nich jedzenia.