Plaga w Tatrach. Kolejna grupa obcokrajowców zrobiła sobie „aquapark” z górskiego jeziora
Tatrzańskie stawy przeżywają prawdziwy najazd nieodpowiedzialnych turystów. Zaledwie kilka dni po głośnym incydencie z udziałem obywateli Holandii, do sieci trafiły informacje o kolejnej, tym razem licznej grupie obcokrajowców, która złamała surowy zakaz kąpieli. Profil Tatry Official opublikował ostry wpis, mówiąc wprost o szczycie braku szacunku i apelując do władz parku o natychmiastowe zaostrzenie kar.

Lato w pełni, a wraz z nim powraca problem tzw. „dzikich kąpieli” w ściśle chronionych zbiornikach wodnych na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Autorzy popularnego profilu Tatry Official nie kryją oburzenia zachowaniem kolejnych zagranicznych gości, którzy z unikalnego ekosystemu postanowili urządzić sobie miejsce do zabawy.
„Zrobili sobie aquapark”
Z opublikowanej relacji wynika, że duża grupa zagranicznych turystów kompletnie zignorowała tablice informacyjne oraz obowiązujące w Polsce prawo.
— Cała grupa obcokrajowców zrobiła sobie z Tatr aquapark. Kiedy przyjeżdżacie do naszego kraju, najpierw dowiedzcie się, co w Tatrach wolno, a czego nie. To, co dziś zrobiliście, jest szczytem braku szacunku dla przyrody i obowiązujących zasad — grzmią autorzy wpisu na profilu Tatry Official.
W komentarzach natychmiast wybuchła burza. Polscy internauci zwracają uwagę, że turyści z Europy Zachodniej w swoich ojczystych krajach zazwyczaj rygorystycznie przestrzegają przepisów, natomiast po przyjeździe na Podhale czują się całkowicie bezkarni.
Apel o wysokie mandaty i ostre kontrole
Problem staje się masowy, a dotychczasowe metody walki ze skrajną ignorancją po prostu nie działają. Przyrodnicy od dawna ostrzegają, że wnoszone na ludzkiej skórze substancje chemiczne (filtry UV, kremy) oraz inne zanieczyszczenia degradują krystalicznie czystą wodę w stawach, niszcząc rzadkie gatunki fauny i flory.
W związku z narastającą plagą, twórcy profilu skierowali oficjalny apel do władz TPN oraz ich słowackiego odpowiednika (TANAP). Wskazują, że same tablice ostrzegawcze i upomnienia to za mało. Rozwiązaniem mają być regularne patroli straży parku oraz drastyczne podniesienie kar finansowych, które skutecznie zniechęcą każdego, kto myli chronione tatrzańskie stawy z miejskim kąpieliskiem.